Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biżuteria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Na druciku plecionym

Dawno nie gościła tu biżuteria, a przecież to właśnie jej najwięcej przewija się przez moje ręce. Chcąc to nadrobić pokażę Wam dziś cztery komplety, teoretycznie odmienne a jednak mają ze sobą coś wspólnego - w każdym z nich bazą jest drut jubilerski. Poza plecionym drucikiem do wykonania kompletów wykorzystałam koraliki i kryształki wszelkiej maści, dodatkowo w dwóch kompletach pojawiła się koronka w odcieniach złota i srebra. Po świątecznych przygodach z koronką i bombkami wpadłam na pomysł wykorzystania jej również w tego typu biżuterii. Co z tego wyszło? Prezentacja wyrobów poniżej :) 


Naszyjnik, bransoletka i wisior w odcieniach różu, zieleni i srebra. 


Koronkowe: naszyjnik, bransoletka, kolczyki i wisior w odcieniach złota.


Koronkowe: naszyjnik, szeroka bransoleta i kolczyki w odcieniach srebra i bieli.  


Naszyjnik i bransoleta w tonacji czarno - białej. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Przegląd styczniowy

Ostatnimi czasy odczuwam potrzebę rozliczania się sama ze sobą. Fakt, brzmi to trochę strasznie ale zapewniam, że nie mam w zwyczaju wymierzania sobie razów linijką w sytuacji gdy podsumowanie nie wychodzi in plus ;) w tym wszystkim chodzi bardziej o mobilizowanie samej siebie do działania. Czy i Wy czujecie czasem taka energię, dzięki której myślicie że mogłybyście góry przenosić i tworzyć, a jednocześnie pod pewnymi względami jesteście stłamszone i nie wszystko, czego chcecie udaje się Wam zrealizować? Mnie osobiście rozpiera energia twórcza, mam tysiąc pomysłów i czuję się ograniczona tu, gdzie jestem (tak, wiem - "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"..), ale z drugiej strony swego rodzaju podliczanie siebie daje mi poczucie, że jednak COŚ robię, nie trwonię czasu i mimo przeciwności losu czy złego nastroju staram się dać upust swojej fantazji i dzięki temu wprowadzać w życie swoje i innych trochę piękna...
Styczeń upłynął mi (można już chyba tak napisać?) głównie pod znakiem bombek - co z tego że już po Świętach, przecież będą następne a pomysły mogą przepaść! - ale miałam również okazję wrócić do malowania na szkle i tkaninach, a także zrobić coś nowego z czegoś starego. Efekty poniżej. 

Bombki wszelkiej maści


















Koszulka z malowanym pawiem



Coś nowego z czegoś starego - zrobiłam kiedyś z sutaszu kolczyki, do kompletu mam również naszyjnik. Wyglądały tak: 



Wszystko pięknie, było jednak jedno ALE.. kolczyki były dla mnie za ciężkie, strasznie bolały mnie uszy :(  powyższa parka przeleżała trochę czasu w szufladzie, aż ostatnio natknęłam się na nie i wpadłam na pomysł - zrobię z nich bransoletę! Jak postanowiłam, tak zrobiłam. 


W styczniu powstało jeszcze trochę przedmiotów, niestety nie zawsze robię im zdjęcia - zawsze planuję to nadrobić, a potem rzecz zmienia właściciela i na zdjęcie już za późno.. Na szczęście mam w sobie tę odrobinę dyscypliny, dzięki czemu mogę czasem podzielić się z Wami moją pracą. 
A jak u Was w nowym roku? Jest motywacja do działania czy pogoda skutecznie zabija w Was kreatywność? 

piątek, 15 sierpnia 2014

Sutasz i Swarovski w duecie

Niedawno obiecałam Wam prezentację kompletu biżuterii, w którym byłam na ślubie córki. Mam dziś chwilę wolnego, dlatego też zasiadłam do komputera aby pokazać Wam owoc mojej pracy.
Jak sugeruje tytuł, biżuteria ta to połączenie sutaszu z kryształkami Swarovskiego. Na komplet składają się spore kolczyki i bransoleta. 


Tak prezentował się komplet w całości. Jak widać na zdjęciu powyżej, do jego produkcji wykorzystany został srebrny sutasz, koraliki w rozmaitych odcieniach różu i szafiru oraz, w przypadku kolczyków, dwa spore, opalizujące kryształy Swarovskiego.







Kolczyki prezentowały się naprawdę efektownie, kryształy pięknie odbijały światło mieniąc się różnymi barwami. 
Komplet ten jako uzupełnienie mojej koronkowej sukienki w kolorze srebrnoszarym był strzałem w dziesiątkę. Do sukienki dorobiłam również małą ozdobną aplikację z wykorzystaniem widocznych na zdjęciach koralików, którą przyczepiłam w okolicy lewego biodra. 

Z innej beczki: podczas mojego ostatniego maratonu po sklepach zaobserwowałam, że w nadchodzącym sezonie królować będą szarości wszelkiej maści. Nie powiem, żebym nie była z tego zadowolona, w końcu szarości to wdzięczne tło dla okazałego, wielobarwnego sutaszu :)

środa, 6 sierpnia 2014

Ślubny sutasz

Nareszcie wracam do Was po miesiącu nieobecności obfitującej w wydarzenia z pogranicza dwóch skrajności. Pamiętacie na pewno, że ostatnio przygotowywałam się do ślubu mojej córki, niecierpliwie czekaliśmy na ten piękny dzień. Życie napisało dla nas jednak nieprzewidywalny scenariusz, który wielką radość splata z ogromną stratą. Było nam bardzo ciężko ale wierzę, że odnaleźliśmy się w sytuacji najlepiej, jak potrafiliśmy.
Nie chcę Was przygnębiać, dlatego pozostanę w temacie ślubu, w końcu to głównie o nim chciałam dziś pisać! Zarówno ślub, jak i wesele na długo pozostaną w naszej pamięci dzięki szampańskiej zabawie, pięknej oprawie oraz wspaniałej postawie gości, którzy towarzyszyli Młodym w tym ważnym życiowym wydarzeniu. Nie moglibyśmy zorganizować tego lepiej, dlatego zadowoleni możemy wreszcie odetchnąć i powoli powracać do normalności!
Biżuteria ślubna to dla mnie temat dający spore pole do popisu. Każda panna młoda w tym najważniejszym dniu powinna czuć się pięknie, również za sprawą odpowiednich błyskotek. Nie uznaję w tym temacie żadnych zabobonów czy kompromisów, bo jeśli panna młoda kocha perły, które według przesądu przynoszą pecha, dlaczego nie może mieć ich w tym czasie na sobie? Srebro, złoto, kryształki, koraliki, brylanty, perły czy też sutasz ...jest z czego wybierać. W tym i w następnym poście, który pojawi się na dniach, pokażę Wam komplety, które miałyśmy z córką na jej ślubie.
Na pierwszy ogień rzućmy biżuterię panny młodej, na którą składała się bransoleta oraz ozdobny grzebyk do włosów (były również piękne kolczyki, ale nie robiłam ich sama - są własnością teściowej córki :))  







Jak widać córka nie przejęła się przesądem dotyczącym pereł i ślubu. Uznałyśmy, że biżuteria z ich wykorzystaniem będzie idealnym dopełnieniem sukni z koronką. Przy tworzeniu bransolety i grzebyka wykorzystałam perły naturalne, koraliki w białym odcieniu oraz złoty i biały sutasz - efekty widoczne na zdjęciach powyżej. Podjęłyśmy ryzyko i bardzo dobrze, ponieważ komplet naprawdę pięknie pasował do sukni oraz fryzury - perły były strzałem w dziesiątkę!
A Wy wierzycie w przesądy? Zdecydowałybyście się na perły w tym dniu wiedząc, że TEORETYCZNIE zwiastują nieszczęście? Jestem ciekawa Waszych opinii na ten temat :)



sobota, 10 maja 2014

Barwy szczęścia

Pomimo niezbyt sprzyjającej aury dającej o sobie znać m.in. stukającymi w moje okna gałązkami pobliskich drzew, cieszę się dziś wyjątkowo pozytywnym nastawieniem :) mam po temu dwa, być może błahe, ale jednak widoczne powody. Po pierwsze, nareszcie zaczynamy posuwać się do przodu z remontem! Co prawda pomalowany został dopiero sufit w pierwszym z wielu wołających o odnowę pomieszczeń (a zatem jeszcze huk roboty przed nami...), niemniej jednak jest to tak miły widok, że chodzę dziś z szerokim uśmiechem na ustach. W tygodniu bardzo ciężko jest nam znaleźć czas na prace remontowe, a przebywając nieustannie w towarzystwie szeleszczących folii,walających się wszędzie narzędzi malarskich oraz pyłu i kurzu człowiek zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek jeszcze się z tego wygrzebie! Dziś, w postaci "nowego" sufitu, wstąpiła we mnie ponownie nadzieja i chęć do zmian, z czego ogromnie się cieszę :) 
Drugi powód mojej radości to bransoleta w wyjątkowo soczystych barwach, którą mimo nawału zajęć udało mi się ukończyć. Oto i ona: 



Jest to połączenie sutaszu oraz koralików wszelkiej maści i w wielu energetycznych barwach, tradycyjnie podszyte filcem dla większego komfortu noszenia. Daleko mi wprawdzie do samouwielbienia, ale patrząc na nią dostaję niesamowity zastrzyk energii i pozytywnego nastawienia, stąd też owa nazwa - "barwy szczęścia", bo czy można być obojętnym na takie połączenie odcieni przywołujących na myśl piękny, słoneczny dzień? Ja nie potrafię :) 

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Sutasz nieco okrojony

Po ostatniej prezentacji kompletu zdecydowanie odmiennego od standardowego wzoru biżuterii sutaszowej, entuzjastycznie przez Was zresztą przyjętego, dziś będę nieco bardziej konwencjonalna (ale jednak nie do końca!). Chciałam pokazać Wam komplet biżuterii sutaszowej, w którym odnaleźć już wprawdzie można tradycyjne zawijasy, ale który został przeze mnie wzbogacony o koraliki i perełki, które zresztą w pewnych elementach kompletu są w zdecydowanej większości. 
Na komplet składają się dwie bransolety oraz kolczyki, wszystko w barwach bieli i błękitu. I o ile w jednej z bransolet sutasz widoczny jest gołym okiem, o tyle kolczyki oraz bransoleta numer dwa to przykłady dominacji koralików i perełek słodkowodnych nad klasycznym sutaszem. Wszystko tworzone oczywiście na bazie sznurków, ale przewaga koralików wysuwa się na pierwszy plan. Cóż, znacie mnie już - chyba nie umiem być konwencjonalna, a co najważniejsze - nie chcę być! Śmiało możemy więc uznać, że postawiłam sobie za punkt honoru testować Waszą wytrzymałość ;)
Jak się zapatrujecie na taki komplecik? 


Komplet w pełnej krasie.


Bransoleta z większą dozą klasycznego sutaszu.


Tu wyłamanie się z konwencji, ale wprawne oko sutasz znajdzie!


Tu to już w ogóle pomieszanie z poplątaniem ;)

wtorek, 25 marca 2014

Nietypowe zawijasy

Ci z Was, którzy regularnie tu zaglądają (za co Wam bardzo dziękuję!) na pewno wiedzą już, że lubię być czasem niekonwencjonalna :) aby więc dać od czasu do czasu wyraz swojemu szaleństwu mam dla Was dziś komplet biżuterii trochę inny niż wszystkie.
Jest to komplet wykonany techniką haftu sutasz, a w jego skład wchodzi naszyjnik, bransoleta oraz kolczyki. Nie jest to na pewno typowy przykład sutaszu i bardzo się różni od tych, które już zdążyłam Wam pokazać, niemniej jednak jest to sutasz i uznałam, że i on zasługuje na uwagę :) 
Nie wiem, czy na zdjęciach jest to widoczne ale komplet, mimo tego, iż jego wzór nie jest zbyt skomplikowany, wygląda bardzo strojnie - zwłaszcza naszyjnik jest głównym elementem przykuwającym uwagę. Każdy z elementów został wykonany przy użyciu sznurków do sutaszu w kolorze srebra oraz grafitowych koralików, kolorystyka nie jest więc bardzo bogata - uznałam, że co za dużo, to niezdrowo!





Co myślicie o innym spojrzeniu na sutasz - da się czy wolicie "tradycyjne" wzory?

niedziela, 9 marca 2014

Księżycowa poświata

Jest coś, co przykuwa uwagę niezależnie od pory roku. Może wyglądać pięknie zarówno kiedy siedzimy na plaży w upalny, sierpniowy wieczór jak i wtedy, gdy brniemy zaśnieżoną drogą w mroźną, styczniową noc. Jest tak samo niezwykłe w Kraju Kwitnącej Wiśni, Kraju Klonowego Liścia, nad Berlinem czy w Kraju nad Wisłą. Osobiście lubię mu się przypatrywać, jest w nim coś niezgłębionego, jakaś nieodkryta tajemnica. Patrząc na nie można wyłączyć się na chwilę, po prostu być tu i teraz, w ciszy i pod wrażeniem jego ogromu.
Niebo, zwłaszcza w bezchmurną noc, to dla mnie coś pięknego. Wielki, srebrzysty księżyc i miliony błyszczący punkcików - któż z nas jest obojętny na taki widok? Niebo nocą to często również źródło natchnienia, z którego zaczerpnęłam i ja. Żeby nie być gołosłowną, przedstawiam Wam mój księżycowy komplecik biżuterii :)
Złożony z wisiora, broszki i bransolety komplet przybrał iście księżycowe barwy, począwszy od srebra a skończywszy na wielu różnych odcieniach szarości (te z Was, które czytały książkę "Pięćdziesiąt twarzy Greya" wiedzą, że jest ich sporo ;) ). Każdy z elementów zestawu został wykonany techniką haftu koralikowego oraz dodatkowo podklejony  filcem w kolorze gołębim. Jak widać poniżej, tworząc ten komplet wykorzystałam całą gamę koralików, perełek i kryształków w stosownych odcieniach. 




Bransoleta zwieńczona jest gumką, która pozwala na dopasowanie jej do większości nadgarstków, oraz dekoracyjną kokardką. 


Wisior zawieszony został na grubym, dekoracyjnym sznurze osadzonym w srebrnych tulejach, a obwód naszyjnika to 45cm. 


Broszkę, tak jak bransoletę, ozdabia dekoracyjna kokardka. 

Czy Wy również dajecie się ponieść magii księżycowej nocy i czerpiecie z niej pełnymi garściami, czy jestem w tym odosobniona? :)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Czarny charakter

Zauważyłam, że rzadko kiedy moim dłoniom zdarza się stworzyć coś w wersji monokolorystycznej. Zazwyczaj efektem mojej pracy są rzeczy wielobarwne, wręcz tryskające kolorem bo cenię sobie energię płynącą z żywych barw. Nieważne, czy mówimy o zestawie biżuterii czy obrazie do powieszenia na ścianę - lubię, kiedy się dzieje i kropka. Każdy z nas jednak wie, że reguły sa po to, by czasem je łamać i wyjątki od tychże reguł  nie są nam obce.
Dziś mam dla Was taki właśnie wyjątek. Komplet biżuterii złożony z wisiora, bransolety oraz kolczyków zdecydowanie w wersji mono. Ba, nie dość, że mono to jeszcze upatrzyłam sobie ten komplet w czarnym kolorze! Bo jak odstęptswo od reguły to już szaleństwo na całego ;) Możecie powiedzieć, że biżuteria powinna być w bardziej zdecydowanych kolorach, że powinno być więcej błyskotek, powinna być kontrastowa itp.itd. (niepotrzebne skreślić). Ja też na co dzień trzymam się tych zasad, ale nie skreślajmy czerni w takim wydaniu już na starcie. Komplet stworzyłam przy pomocy koralików i kryształków wszelkiej maści, które pięknie odbijają światło i nie są ani trochę ponure. Podklejony filcem wisior zawiesiłam na czarnym łańcuszku, bransoleta zaś zamiast zapięcia ma gumkę, dzięki której dopasuje się do większości nadgarstków. 







Pamiętajcie, że czerń nigdy ne wyjdzie z mody, a niektóre stylizacje aż się proszę o mocniejszy, kontrastujący z nimi akcent :) 

piątek, 14 lutego 2014

Niebanalny duet idealny

Dałam Wam już nie raz odczuć, że cenię biżuterię nietuzinkową i oryginalną. Zresztą, zasada oryginalności i niepowtarzalności nie ogranicza się u mnie jedynie do wyboru błyskotek na szyję. Mogę śmiało stwierdzić, że mam dużo większe uznanie dla niepowtarzalnych egzemplarzy niż dla produktów powielanych w milionach egzemplarzy, a tyczy się to zarówno ubioru, jak i elementów wystroju, mebli czy też masy innych rzeczy, które codziennie mnie otaczają, a które wybrałam świadomie. Dla mnie przedmiot, mebel czy ciuch muszą coś w sobie mieć, coś głębszego, tzw. "duszę". SPOKOJNIE. Nie oznacza to oczywiście, że na co dzień wyglądam jak z innej planety a mój dom przypomina deski teatru z najbardziej widowiskową scenografią :) wiadomo, że nie można być oryginalnym na siłę i z najmniejszego bibelotu czy skarpetki robić arcydzieła - mam w swojej szafie ubrania z sieciówek, a na sałatkę miski z IKEA. Często jednak zdarza mi się kupione już rzeczy zmieniać, upiększać i dodawać tu i ówdzie małe co nie co, żeby potem móc z zadowoleniem stwierdzić, że połowa ulicy nie wygląda jak ja a stolik do kawy u koleżanki nigdy nie będzie jak mój. Lubię połączenia niebanalne, które niektórym mogą wydawać się dziwne i zestawione na siłę. Dziś coś z cyklu takich połączeń. Wprawdzie perły i sutasz to niby nic dziwnego, ale dziś pokażę je w odmiennych niż zazwyczaj proporcjach - dużo więcej pereł, dużo mniej sutaszu.
Komplet składa się z naszyjnika, broszki oraz bransolety. O ile broszka to typowy przykład biżuterii wykonanej techniką haftu sutasz, o tyle naszyjnik i bransoleta takie typowe już nie są. Pierwsze skrzypce grają w nich zdecydowanie perły, sutasz schodzi na nieco dalszy plan. W pracy nad tym kompletem wykorzystałam perełki słodkowodne oraz sznureczki w odcieniach bieli i złota. 


Broszka


Element sutaszu w naszyjniku


Bransoleta pod lupą 


Broszka i naszyjnik w duecie


Co myślicie o takim połączeniu? Zyskało Waszą sympatię czy wolicie tradycyjne egzemplarze z przewagą sutaszu? Osobiście dodam, że jest to chyba mój ulubiony komplet!

Życzę Wam wszystkim i każdemu z osobna dużo miłości i wsparcia na co dzień! Powinny towarzyszyć nam one stale, nie tylko w Walentynki :)

wtorek, 28 stycznia 2014

Kolorowe szkiełka

Karnawał mamy w pełni! W tym roku wszyscy, którzy kochają się bawić powinni być naprawdę zadowoleni - ostatki dopiero 4 marca :) okazji do szaleństw, wygibasów i zadawania szyku na pewno Wam wszystkim nie brakuje. Nie od dziś wiadomo również, że w okresie karnawału często chcemy zabłysnąć, nosić się inaczej niż na co dzień. Każdej miłośniczce błyskotek poniższy komplecik powinien przypaść do gustu. 
Dla tych z Was, którzy zaglądają tu od jakiegoś czasu komplet pownien wyglądać znajomo :) inspiracją do jego wykonania był dla mnie prezentowany tu już wcześniej kołnierzyk. Błysk kamieni na kołnierzyku skłaniał do pomyślenia o komplecie biżuterii, który w podobnym stylu przykuwałby wzrok. W ten oto sposób powstało poniższe trio: 




Tak jak w przypadku kołnierzyka, bazą dla kompletu jest filc, na który naszyłam moc koralików i kryształków. Jest bogato i kolorowo, czyli dokładnie tak jak chciałam i dokładnie tak, jak powinno być w Karnawale :) 

Niniejszy komplet zgłosiłam na wyzwanie Wyzwanie #62 w Scrapgangu :)

sobota, 18 stycznia 2014

Zaklęte w bursztynie

Tematyka dzisiejszego posta w dalszym ciągu oscyluje wokół biżuterii. Sądzę, że w każdej z nas kryje się sroczka, i choćby nasze szkatułki były wypełnione po brzegi zawsze pojawi się coś, co chętnie byśmy do swojej kolekcji dodały. Otwarcie przyznaję, że tego typu słabościom ulegam i ja :) jednak nawet jeśli miałam kiedykolwiek z tego powodu wyrzuty sumienia od dawna się już nimi nie zadręczam. Czemu? Ponieważ mam to szczęście, że bardziej niż kolejny złoty pierścionek cieszy mnie biżuteria oryginalna, którą mogę zrobić sobie sama. Koszty wykonania takich kompletów są zwykle mniejsze niż koszty biżuterii złotej, a dodatkowo mogę mieć pewność, że za tydzień koleżanka z pracy nie będzie miała takiej samej bransolety czy wisiora co ja. Wychodząc z powyższych założeń co i rusz tworzę jakieś komplety. Jeden z nich chciałabym Wam dziś zaprezentować. 

Na komplet składa się naszyjnik i bransoleta. Baza dla naszyjnika jest z tworzywa imitującego skórkę, wisior zaś to połączenie masy plastycznej, w której zatopione są prawdziwe bursztyny z koralikami w odcieniach starego złota. Wisior został od spodu podklejony filcem. Bransoleta, dla której bazą również jest filc, stworzona została z tych samych co wisior elementów.

 





Lubicie bursztyny i zaklęte w nich tajemnice? Dla mnie mają one w sobie coś magicznego, co nie do końca jest nam dane poznać..