Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recykling. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lipca 2017

W starym oknie

Udowadniałam Wam już parokrotnie że w stare, zniszczone czy pozornie niepotrzebne rzeczy można tchnąć drugie życie. Kanapa, a raczej skóra z niej zdjęta, ma szansę stać się torbą zaś ubrania, które dawno przestały cieszyć dzięki nowej aplikacji znów wywołują uśmiech na twarzy. Dzisiaj jednak wracam z czymś nieco grubszego kalibru.
Większość z Was widuje na pewno w swoim otoczeniu przedmioty mocno nadgryzione zębem czasu. Czy to u rodziny na wsi, na pchlim targu a nawet mijając śmietnik natykamy się często na takie perełki. Oczywiście w chwili spotkania rzadko wyglądają zachęcająco, ale jeśli puścimy wodze fantazji przy odrobinie (lub najczęściej całym mnóstwie.. ) wysiłku mogą nie tyle odzyskać dawną świetność, co stać się zupełnie nową wersją siebie.
Pochorowałabym się chyba gdybym natrafiwszy na stare, drewniane okna nie wykorzystała okazji aby zrealizować kolejny z miliona pomysłów błąkających się po mojej głowie. Witraż w takiej oprawie chodził za mną dawna, brakowało tylko surowca do pracy. Kiedy w końcu go zdobyłam można było zakasać rękawy i przystąpić do dzieła. Nie ukrywam, pracy było sporo. Samo doprowadzenie okien do stanu surowego trochę zajęło - tu ukłon w stronę Męża, który wykazał się dużą dozą cierpliwości i pomógł mi z tym zadaniem. Rozplanowanie wzoru i dopasowanie go do ram, w końcu samo malowanie również wymagają poświęcenia im siebie i czasu. Poniżej trzy efekty mojego recyklingu, sami oceńcie czy warto było się męczyć - ja nie żałuję! 


Żurawie - wersja 1






Żurawie - wersja 2






Dowód, że to naprawdę okna :)


Tu już stonowane kwiaty.


niedziela, 11 września 2016

Drugie wcielenie pewnej kanapy

Chwilowo na tapecie znów zagościły u mnie torby. Prawdę powiedziawszy mój powrót do ich robienia został zainicjowany przez...kanapę. Tak, wiem że brzmi to dość dziwnie, dlatego też nie zdziwiłoby mnie gdyby w tym miejscu padło pytanie co ma piernik do wiatraka. Ano ma, i to dość sporo. Była sobie bowiem skórzana kanapa, właściwie dalej jest, a że wiekowa nieco z niej dama naturalnym wydawał się pomysł odświeżenia jej. Po oddaniu kanapy do zakładu tapicerskiego okazało się, że fragmenty zdjętej z niej skóry są w naprawdę świetnym stanie, a że skóra wyjątkowo porządna to pytania czy jestem w stanie coś z tego zrobić nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. 

Takim oto sposobem w moim domu pojawiły się zwoje jasnej skóry, a ja postanowiłam wykorzystać taki materiał m.in. do zrobienia paru toreb (powstało z tego jeszcze trochę drobnicy ale o tym innym razem). Dziś mam dla Was dwie w całości wykonane ręcznie torby.


Nr. 1




Nr. 2









Można by chyba stwierdzić, że recykling nie jest mi obcy :) czy Wam także zdarza się korzystać z tak pozyskanych materiałów? 

niedziela, 8 listopada 2015

Coś starego = coś nowego

"Nie mam co na siebie włożyć.."

Takie zdanie każda z nas wypowiada co najmniej kilka razy w tygodniu. Niestety, nie jestem wyjątkiem od tej reguły, pomimo tego że tak naprawdę ciężko jest mi cokolwiek z szafy wyciągnąć (przypomina to sklepowy koszmar kiedy to wieszak jest tak obwieszony ubraniami, że wyszarpanie właściwego rozmiaru graniczy z cudem..). Nieważne ile sukienek, bluzek czy spódnic wisi w szafie - są chwile, kiedy to wszystko po prostu przestaje nam się podobać. Co w takiej sytuacji robię ja? Przerabiam! 
Nie mówię tu oczywiście o jakichś wielkich przeróbkach, pamiętacie na pewno że maszynę staram się omijać szerokim łukiem. A to chwycę za pędzel i wyczaruję wzór na gładkiej dotąd bluzce, innym zaś razem na sukience powstaną wełniane esy-floresy. Metod jest wiele, a każda z nich da nam to, za czym tęsknimy - coś nowego w szafie! Poniżej zdjęcia moich ostatnich przeróbek. 



Zwiewna, gładka bluzka zyskała na atrakcyjności dzięki stadzie barwnych motyli.


***


Szara, luźna tunika (idealna do legginsów) wzbogacona o ciekawy wzór.


***


Baletki ślubne córki. Przed metamorfozą zupełnie gładkie - na ślub idealne, na co dzień - wysoce niepraktyczne! Odżyły dzięki kwiatowym elementom. 




***


Zwykła, czarna sukienka. Po przestudiowaniu tegorocznych trendów zdecydowałam się na frędzle i florę. 



Jak widzicie nie próżnuję! A w jaki sposób Wy radzicie sobie z nudą w szafie? Nie wierzę, że i Was nie dopada ;)