Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkło. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2015

Matka Boska Ostrobramska

Zasiadając do komputera doszłam do wniosku, że kolejnego postu z bombkami w tle nikt z Was już by nie przełknął, dlatego też dziś zaserwuję coś zgoła odmiennego :) bombki póki co schodzą na dalszy plan, i chociaż mam pewien pomysł z nimi związany, to tak naprawdę jest to opowieść zasługująca na oddzielny wpis. Nie wiem, czy i Wy zauważyliście u siebie coś takiego ale ja, jeśli na tapetę wezmę np. sutasz to przez jakiś czas namiętnie zajmuję się wyłącznie tą jedną techniką, ale po chwili wręcz muszę przerzucić się na coś innego. Nie inaczej jest teraz, ponieważ po całym szaleństwie świątecznym miałam ogromną potrzebę pracy nad zupełnie innymi projektami. W takich chwilach z pomocą zawsze przychodzi nowe zamówienie! Jakiś czas temu poproszono mnie o wykonanie witrażu z wizerunkiem Jezusa. Witraż powstał, zmienił właściciela i, mam nadzieję, sprawił osobie obdarowanej odrobinę radości, ja zaś dostałam "wskazówkę" jaką to techniką będę się zajmować w najbliższym czasie. Po Jezusie przyszedł więc czas na Matkę Boską Ostrobramską i to właśnie ją chcę Wam zaprezentować:



Zbliżenie na twarz:


Pogoda za oknem coraz bardziej się poprawia, może niedługo będzie już można szukać barwnych inspiracji do pracy na świeżym powietrzu! Czekam na to z utęsknieniem..

niedziela, 25 stycznia 2015

Przegląd styczniowy

Ostatnimi czasy odczuwam potrzebę rozliczania się sama ze sobą. Fakt, brzmi to trochę strasznie ale zapewniam, że nie mam w zwyczaju wymierzania sobie razów linijką w sytuacji gdy podsumowanie nie wychodzi in plus ;) w tym wszystkim chodzi bardziej o mobilizowanie samej siebie do działania. Czy i Wy czujecie czasem taka energię, dzięki której myślicie że mogłybyście góry przenosić i tworzyć, a jednocześnie pod pewnymi względami jesteście stłamszone i nie wszystko, czego chcecie udaje się Wam zrealizować? Mnie osobiście rozpiera energia twórcza, mam tysiąc pomysłów i czuję się ograniczona tu, gdzie jestem (tak, wiem - "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"..), ale z drugiej strony swego rodzaju podliczanie siebie daje mi poczucie, że jednak COŚ robię, nie trwonię czasu i mimo przeciwności losu czy złego nastroju staram się dać upust swojej fantazji i dzięki temu wprowadzać w życie swoje i innych trochę piękna...
Styczeń upłynął mi (można już chyba tak napisać?) głównie pod znakiem bombek - co z tego że już po Świętach, przecież będą następne a pomysły mogą przepaść! - ale miałam również okazję wrócić do malowania na szkle i tkaninach, a także zrobić coś nowego z czegoś starego. Efekty poniżej. 

Bombki wszelkiej maści


















Koszulka z malowanym pawiem



Coś nowego z czegoś starego - zrobiłam kiedyś z sutaszu kolczyki, do kompletu mam również naszyjnik. Wyglądały tak: 



Wszystko pięknie, było jednak jedno ALE.. kolczyki były dla mnie za ciężkie, strasznie bolały mnie uszy :(  powyższa parka przeleżała trochę czasu w szufladzie, aż ostatnio natknęłam się na nie i wpadłam na pomysł - zrobię z nich bransoletę! Jak postanowiłam, tak zrobiłam. 


W styczniu powstało jeszcze trochę przedmiotów, niestety nie zawsze robię im zdjęcia - zawsze planuję to nadrobić, a potem rzecz zmienia właściciela i na zdjęcie już za późno.. Na szczęście mam w sobie tę odrobinę dyscypliny, dzięki czemu mogę czasem podzielić się z Wami moją pracą. 
A jak u Was w nowym roku? Jest motywacja do działania czy pogoda skutecznie zabija w Was kreatywność? 

niedziela, 28 grudnia 2014

Poświąteczny post

Święta, święta i po świętach. Człowiek czeka na nie cały rok. Z niepokojem patrzy na zegarek czy aby na pewno zdąży przygotować wszystkie świąteczne potrawy, pakuje prezenty ciesząc się na myśl o radości osób, które będą je rozpakowywać i, przede wszystkim, niecierpliwi się kiedy wreszcie wspólnie z najbliższymi będzie mógł spędzić kilka spokojnych, serdecznych chwil.Czy Wam również święta mijają o wiele za szybko? I czy Wy również nie do końca wiecie, jakie są Wasze odczucia? Niby po kilku dniach folgowania sobie za stołem każdy jest trochę zmęczony (wszak w święta podobno się nie odpoczywa, prawda?), a jednak chwile spędzone z rodziną wprawiają w tak błogi nastrój, że człowiek tęskni za nimi w minutę po wyjściu ostatniego gościa.. Tego rodzaju dylemat towarzyszy mi zawsze, jednak koniec końców nawet największe zmęczenie ustępuje pola tęsknocie za minionymi dniami.
W tym roku nasza choinka przystrojona została nieco inaczej niż zwykle, ponieważ zagościły na niej koronki. Niestety, pracując nad projektami dla innych nie zdążyłam zrobić dla siebie tyle koronkowych bombek, aby wystarczyło na ubranie całej choinki, ale na szczęście przed nami cały 2015 rok na nadrobienie zaległości :) ostatnio nie było mi po drodze robienie zdjęć, ale poniżej małe świąteczne co nie co:


















A niektórzy te święta spędzili tak :) 


niedziela, 16 listopada 2014

"Wiszą bombki na choince, całe kolorowe.."

W tym roku w telewizji próżno szukać najpopularniejszej przedświątecznej reklamy, śmiało jednak możemy śpiewać z pamięci że CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA :) co prawda mamy dopiero połowę listopada, ale powolutku zaczynam wchodzić już w ten świąteczny, magiczny czas.
Okres Bożego Narodzenia to dla mnie zawsze czas pełen pracy nad przedmiotami, które wprowadzą nieco świątecznego czaru do domu. Zamykam się wtedy w pracowni lub sypialni i spędzam godziny nad stroikami, zamówieniami klientów pragnących podarować bliskim coś specjalnego, oraz oczywiście bombkami. W głowie zawsze huczą mi setki pomysłów i aż ciężko zdecydować któremu z nich należy się pierwszeństwo. Obecnie pokaźny stosik ozdobnie zapakowanych bombek czeka już na nowych właścicieli, nie byłabym jednak sobą gdybym na nim poprzestała! Nieprzerwanie do świąt zamierzam dawać upust swojej wyobraźni, tymczasem jednak podzielę się z Wami niektórymi z wykonanych niedawno bombek. Czy to malowane, czy wyklejane koralikami i kryształkami - wszystko robię ręcznie, a w pracę nad każdą z nich wkładam swoje serce. 










  
Nie mogę się już doczekać chwili, kiedy przy zgaszonym świetle będę patrzeć na kolorową, iskrzącą się światełkami choinkę...

niedziela, 2 marca 2014

W matczynych objęciach

Miejsce ciepłe i bezpieczne.. Miejsce, w którym giną wszelkie troski dnia codziennego. Nieważne, jak bardzo boli - tam zawsze na chwilę zapomnimy o tym, co w naszym życiu stało się nie tak, otrzymamy akceptację i siłę, do stawienia czoła światu. Nie ma drugiego takiego miejsca jak ramiona matki prawda?  Mimo, że dawno już wyrosłam z siadania na kolanach rodziców wciąż zdarzają się chwile,w których potrzebuję wrócić do czasów, kiedy chwila w ramionach mamy odganiała wszystko, co złe. Mam to szczęście, że w dalszym ciągu mam się do kogo zwrócić, że mama i tata ciągle są ze mną i chciałabym, żeby zostało tak do końca świata..
Często projekty, nad którymi pracuję skłaniają mnie do głębszych przemyśleń (myślę, że i Wy tak macie). Powyższe refleksje powstały u mnie przy pracy nad witrażem przedstawiającym Matkę Boską z Dzieciątkiem. Patrząc na spokojne twarze namalowanych przeze mnie postaci pomyślałam, jak ważne są takie chwile wyciszenia, bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości. Często w codziennym biegu o tym zapominamy, przyjmujemy pewne rzeczy za pewnik i łapiemy się za głowę, kiedy nagle życie wywraca nam się do góry dnem. Przy okazji prezentowania Wam wspomnianego witrażu mam małe życzenie tak dla Was, jak i dla siebie - zatrzymajmy się na chwilę, przystańmy i popatrzmy na to, co mamy dobrego. Życie w dzisiejszych czasach bywa ciężkie, dlatego pomóżmy sobie samym - cieszmy się drobiazgami i tym, co jak nam się wydaje zawsze z nami będzie. Doceniajmy rzeczywistość w tym szaleńczym pędzie za przyszłością!


 Zbliżenie na twarz: 



niedziela, 2 lutego 2014

A na początku było..

Przeglądałam ostatnio swojego bloga i uderzyło mnie to, że brakuje w nim techniki od której niejako zaczęła się moja przygoda z rękodziełem. Oczywiście w swoim życiu zawsze coś malowałam albo ozdabiałam, czy to obrazy i witraże czy też zastawę stołową. To nie tak, że dałam się ponieść wyobraźni dopiero teraz, niemniej jednak muszę przyznać, że w pełni oddałam się swoim pasjom dość późno. Wcześniej zawsze coś innego było na pierwszym miejscu, zarówno opieka nad córką jak i nawał domowych obowiązków. Kiedy jednak córcia poszła na studia i wyfrunęła z przysłowiowego gniazdka, co nie ukrywam było dla mnie bardzo ciężkim przeżyciem, zyskałam więcej czasu dla siebie i postanowiłam spożytkować go najlepiej, jak potrafię. Córka mieszka poza domem (ba, nawet w innym mieście) już ładnych parę lat i żeby nie dzwonić do niej co 5 minut muszę zająć czymś głowę i ręce :)
Kiedy kilka lat temu pełna energii wchodziłam z impetem w świat rękodzieła techniką, która przykuła moją uwagę była technika decoupage. Po pierwszych lepiej lub gorzej udanych projektach zachłysnęłam się tą techniką na tyle, żeby ozdabiać nią większość bibelotów w domu :P wszędzie walały się ozdobne serwetki, które zresztą w dalszym ciągu wykorzystuję na zajęciach z dziećmi czy dorosłymi. Tworząc prywatnie odeszłam już od decoupage'u na rzecz filcu, sutaszu, koralików i kryształków ale zawsze to miło wrócić do czegoś, co dało mi siłę napędową do rozwoju własnych umiejętności i pasji. Dlatego też, aby było inaczej niż dotychczas chciałam pokazać Wam parę rzeczy, głównie szkatułek, które swego czasu zrobiłam. Większości przedmiotów, które ozdabiałam tą techniką już nie posiadam ale kilka, które jakoś się uchowały doczekały się w końcu zdjęć. Poniżej moja twórczość z początków :) 






Na wszystkich powyższych zdjęciach znajdują się szkatułki na mniejsze lub większe drobiazgi, poniżej zaś troszkę ozdobionych przeze mnie naczyń.



To drugie życie pewnego stolika. 


A tu już herbaciarka, jedna z niewielu rzeczy które są u mnie w użytku do dziś. 



A tu niespodzianka! Ktoś nie mógł się doczekać zdjęcia :) to mój "wnuś", kocurek córki w odwiedzinach u mojego łobuziaka. 

  
A poniżej, żebyście nie musieli wierzyć mi na słowo - mój mały łobuziak :) 


czwartek, 17 października 2013

Na szkle malowane

Postanowiłam pokazać Wam dzisiaj coś, czego jeszcze na moim blogu nie było, a co stanowi pierwszą i zarazem jedną z moich największych pasji. Mogę śmiało powiedzieć, że od malowania na szkle rozpoczęła się moja przygoda z wytwarzaniem rękodzieła dla innych. Odkąd zaczęłam się tym zajmować wykonałam w sumie dziesiątki obrazów o tematyce sakralnej (czego przykład znajdziecie poniżej :) ), ale również wiele o tematyce świeckiej dekoracyjnej. Projektowałam i wykonywałam witraże okienne, drzwiowe, witraże w postaci ścianek działowych oraz obrazów. Technikę tę wykorzystywałam również tworząc szkło użytkowe tj. wazony, patery, karafki czy lustra. Niestety, nie posiadam zdjęć wszystkich rzeczy który wyszły spod mojej ręki, ponieważ wiele z nich powstało w czasach gdy prowadzenie bloga nie było czymś powszechnie znanym a ja nie zawsze pamiętałam, aby swój twór uwiecznić (nie sądziłam, że zdjęcia te kiedyś mi się przydadzą :) ). Ponadto, nie wszystkie zdjęcia które posiadam będą wysokiej jakości, czasem robiłam je naprędce telefonem aby tylko uwiecznić jakiś ciekawy projekt dlatego też proszę o wyrozumiałość, gdy któreś z opublikowanych tu zdjęć nie będzie idealnie wyraźnie - są rzeczy, którymi mimo braku dobrego ujęcia chciałabym się podzielić :) 

Poniższy obraz jest najnowszym, który zrobiłam a przedstawia modlącego się Jezusa. Obraz malowałam przy użyciu farb witrażowych oraz taśmy ołowianej. Nie zdążyłam go jeszcze oprawić, farby muszą dobrze wyschnąć żebym nie zaprzepaściła poświęconych mu godzin. Efekty mojej pracy poniżej :)




Tu zdjęcie ze zbliżeniem na twarz.