Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skóra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skóra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2016

Drugie wcielenie pewnej kanapy

Chwilowo na tapecie znów zagościły u mnie torby. Prawdę powiedziawszy mój powrót do ich robienia został zainicjowany przez...kanapę. Tak, wiem że brzmi to dość dziwnie, dlatego też nie zdziwiłoby mnie gdyby w tym miejscu padło pytanie co ma piernik do wiatraka. Ano ma, i to dość sporo. Była sobie bowiem skórzana kanapa, właściwie dalej jest, a że wiekowa nieco z niej dama naturalnym wydawał się pomysł odświeżenia jej. Po oddaniu kanapy do zakładu tapicerskiego okazało się, że fragmenty zdjętej z niej skóry są w naprawdę świetnym stanie, a że skóra wyjątkowo porządna to pytania czy jestem w stanie coś z tego zrobić nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. 

Takim oto sposobem w moim domu pojawiły się zwoje jasnej skóry, a ja postanowiłam wykorzystać taki materiał m.in. do zrobienia paru toreb (powstało z tego jeszcze trochę drobnicy ale o tym innym razem). Dziś mam dla Was dwie w całości wykonane ręcznie torby.


Nr. 1




Nr. 2









Można by chyba stwierdzić, że recykling nie jest mi obcy :) czy Wam także zdarza się korzystać z tak pozyskanych materiałów? 

czwartek, 28 listopada 2013

Liliowa awangarda i pawie oczko

Chociaż filc występował już w roli głównej w ostatnich postach, dziś również będę się koło niego kręcić. Mogę śmiało stwierdzić, że ostatnio króluje on w mojej pracowni i najwięcej rzeczy powstaje właśnie z jego udziałem. Może to kwestia tego, iż filc czy wełenka kojarzą mi się (i zapewne nie tylko mnie jednej) z czymś ciepłym i przytulnym, czyli w sam raz na obecną porę roku :)
Żeby jednak nie było nudno, dziś nie zagości tu żadna torebka. Głównych bohaterów mamy dwóch, a są nimi szal i pasek. Obie te rzeczy są niezwykle barwne i zostały wykonane w czasie, kiedy słońce pięknie nam jeszcze przygrzewało dlatego też pomyślałam, że odrobina koloru przyda nam się przy jesiennym spadku formy :)

Oto bohaterowie dzisiejszego wpisu:



Szal, który otrzymał nazwę "liliowa awangarda" - nietrudno zgadnąć czemu ;) wykonałam go w całości techniką filcowania na mokro z najwyższej jakości wełny - merynosa australijskiego. Kolorem dominującym jest tu lila przeplatany czernią oraz amarantem. Barwne ślimaczki widoczne na szalu zrobione zostały na szydełku. Długość szala to 190cm, a więc spokojnie można się nim otulić. Ponieważ szal faktycznie jest dość awangardowy może stanowić wyjątkowy dodatek, zapewniając przy okazji miękką i ciepłą ochronę (niech was dziury nie zmylą!) :)





Bohater numer dwa, czyli "pawie oczko". Pasek wykonany ręcznie z parzonej wełny i podszyty skórą naturalną, ozdobiony zaś motywem pawim z wysokiej jakości wełny alpejskiej. Motyw wykonany tym razem techniką filcowania na sucho. Oryginalna, surowa klamra w zestawieniu z barwną aplikacją stanowi ciekawą i nietuzinkową ozdobę. Pasek może być noszony zarówno do spodni, spódnicy czy tuniki, jak również do ciepłego płaszcza czy kardigana - dowolność jak widać ogromna :) Szerokość paska (8 cm) sprawia, że raczej nie zniknie on w stylizacji a wręcz przeciwnie, wysunie się na pierwszy plan.

A z innej beczki, już w następny piątek moja pierwsza wystawa i denerwuję się jak diabli....Robiłyście swoje wystawy? Macie jakieś ciekawe sugestie/wrażenia, którymi chcecie się podzielić?

poniedziałek, 18 listopada 2013

Koralowo w wersji mini

Na podstawie wcześniejszych wpisów na pewno już zauważyłyście,  że jestem wielbicielką toreb w wersji maxi (a już przynajmniej mieszczących A4).Wydaje mi się jednak, że nie jestem odosobnionym przypadkiem :) w końcu my, kobiety, mamy zawsze całą masę spraw na głowie, a co za tym idzie potrzebujemy pewności, że żadna sytuacja nie będzie nam straszna i nie zburzy naszego (jakże pieczołowicie opracowanego) planu dnia. Z tego właśnie powodu codziennie rano pakujemy do toreb portfel, dokumenty, klucze i telefony wszelkiej maści, kosmetyki, perfumy, grzebienie (a nuż zawieje?), składane parasolki, rajstopy (z "oczkiem" na spotkanie?!), kalendarzyki z rozpisanym "co, gdzie i kiedy", odrobinę leków, coś na ząb, igłę i nitkę, książki do poczytania w biegu, kilka długopisów i karteczek, zużytych papierków i dosłownie tysiące innych, absolutnie niezbędnych rzeczy. Niby gdzie to mamy chować jak nie do wielkiej torby? I przy okazji - czy Wy również zauważyłyście, jak często mężczyźni narzekają na "przepastne studnie", jakimi są dla nich damskie torby, ale też jak szybko ich narzekanie znika kiedy coś trzeba schować albo kiedy czegoś na gwałt potrzebujemy i okazuje się, że można to wyłowić ze "studni"? :>
Nie ma co się z tym kłócić - torba im większa tym lepsza! Ja również na co dzień trzymam się tej zasady, aczkolwiek nie można zaprzeczyć, że są okazje/stylizacje, które wymagają subtelniejszych dodatków i odłożenia naszych toreb na półkę. Idąc dalej tym tropem, dla odmiany chciałam pokazać Wam torebeczkę, którą niedawno zrobiłam i która absolutnie nie pomieściłaby wyżej wymienionego kobiecego niezbędnika :] wygląda tak: 





W powiększeniu nie wygląda na takiego mikruska, ale uwierzcie mi - jest mała :) miałam potrzebę zrobienia malutkiego pudełeczka, potrzebowałam czegoś innego i oto mam. Torebeczka jest do ręki - na ramię raczej jej nie wciśniecie. Uszyta jest w całości ręcznie z wykorzystaniem materiałów takich jak filc, naturalna skóra licowa w kolorze czerwieni oraz lakierkowy, łuskowaty materiał na futerku (widoczny na przedzie). Aplikacja w barwach czerwieni i pomarańczy wykonana jest z naturalnych korali o różnych kształtach. Torebeczka na żywo jest tak malutka i urocza, że naprawdę podbiła moje serce :)



wtorek, 1 października 2013

Drapieżna panterka

Po najdłuższej jak dotąd nieobecności wracam dziś z nowościami :) nie myślcie tylko, że moja nikła aktywność na blogu spowodowana była lenistwem - było wręcz odwrotnie! Ostatnio jestem tak zaganiana, że często zapominam jak się nazywam. W grudniu odbędzie się wystawa moich prac (moja pierwsza), co wprawia mnie na przemian w euforię oraz przerażenie, zajmując tym samym znaczną większość mojego czasu. Dziś stwierdziłam jednak, że tak długa cisza z mojej strony to po prostu wstyd i mimo nawału obowiązków zarówno organizacyjnych jak i twórczych postanowiłam wyskrobać choć parę słów. 

Magiczne słowo - panterka. Gorący trend tej jesieni i zarazem jeden z moich ulubionych motywów :) ostatnio prezentowałam panterkę zdobiącą szal, a dziś dla odmiany pokażę Wam w jaki sposób wykorzystałam ten motyw na torbie. 
Torebka została uszyta przeze mnie ręcznie. Widoczne na niej przeszycia wykonałam za pomocą wybijaków oraz grubej, dekoracyjnej dratwy. Moja patchworkowa torebka jest formatu (jakżeby inaczej!) A4, żeby wszystkie absolutnie niezbędne rzeczy znalazły w niej swoje miejsce :) Wykorzystane materiały, tj. naturalna skóra w kolorze jasnego miodu oraz futerko z motywem panterki w połączeniu z impregnowanym, oranżowym filcem czynią z torebki dodatek idealnie wpisujący się w nadchodzący sezon. 

Poniżej zdjęcia mojego tworu. Mam nadzieję, że z następnym postem wrócę do Was znacznie szybciej!