niedziela, 11 grudnia 2016

Pod skrzydłami anioła

Klimat Bożego Narodzenia czuć już na każdym kroku. Gdzie by nie spojrzeć mrugają do nas piękne dekoracje i lampki, z głośników zaś płyną znane nam świąteczne melodie. Trudno być obojętnym na te wdzięki toteż i mnie powoli udziela się gorączka świątecznych przygotowań. Jedną z rzeczy za którymi rozglądamy się w tym czasie są prezenty dla naszych bliskich. Tym, którzy cenią takie podarunki bardzo lubię dawać własnoręcznie wykonane przedmioty. Dzisiaj mam dla Was witraż przedstawiający anioła, który doskonale wpisuje się w tematykę Świąt i z powodzeniem może stanowić prezent dla amatorów rękodzieła. 


Poniżej zbliżenie na twarz anioła. 


Moim zdaniem taki witraż to także dobry prezent całoroczny, w końcu każdemu z nas przyda się na co dzień czujny anioł stróż! A jak Wy podchodzicie do kwestii prezentów - obdarowujecie bliskich Waszymi wyrobami czy wolicie "gotowce" ze sklepu?

sobota, 19 listopada 2016

Ciepłem otulona

Na początek mała zagadka: co, zaraz po cieplejszych płaszczach/kurtkach, najczęściej wyciągamy z szaf jesienią? Odpowiedź przynajmniej w moim przypadku jest dość prosta - szale i chusty wszelkiej maści. Powody po temu są co najmniej dwa. Pierwszym i chyba najbardziej oczywistym jest ten, iż jest nam po prostu chłodniej (no, Ameryki raczej nie odkryłam :) ). Okrycia wierzchnie na jesień to jeszcze nie to samo co zimowe puchówki - są przejściowe, a co za tym idzie nie chronią nas tak dobrze przed zimnym wiatrem i zacinającym deszczem. W takich sytuacjach ciepły szal sprawdza się wprost idealnie, owijamy się i już nam po szyjach nie wieje. Powód numer dwa zrozumieją za to wszystkie barwne ptaki. Jesienią, przynajmniej jeśli chodzi o okrycia wierzchnie, często stawiamy na stonowane odcienie i fasony - wszak ma być ciepło, a nie ładnie. I tu niespodzianka! Daję słowo, że nawet zwyczajny szary płaszcz w połączeniu z barwnym szalem lub chustą zamieni się w ciekawą, jesienną stylizację. Ja zawsze staram się ubarwiać stroje dodatkami, szali mam naprawdę wiele i myślę, że moje ostatnie filcowane wyroby również świetnie się sprawdzą w tej roli :) 







Czy i Wy pomagacie sobie w ten sposób przetrwać jesień? 

niedziela, 16 października 2016

Feerią barw w szarość dnia

Jak co roku o tej porze powoli wchodzimy w okres codziennych zmagań z pogodą i, co tu dużo kryć, własnym nastrojem (no bo komu cokolwiek się chce przy tym co mamy za oknem?). Chwilowo zamiast pięknej, polskiej jesieni prym wiodą szarość i burość co nie pozostaje obojętne dla naszego samopoczucia. Zapewne nie jest dla Was nowością że w takiej sytuacji goszczą u mnie rzeczy mocno odbiegające od jesiennej aury - czyli im barwniej tym lepiej :) sukienka którą dziś dla Was mam powstała co prawda trochę wcześniej, ale dokładnie z myślą o chłodniejszych dniach w których nie dość, że brakuje mi koloru to i przyda się coś cieplejszego przy ciele. Sukienka powstała przy wykorzystaniu wełny merynosów - filcowaniu nie było końca! Całość jest asymetryczna i momentami ażurowa, ale nawet teraz to nie przeszkadza - przecież zawsze pod spód można podłożyć czarną bluzkę lub narzucić coś na górę. No to prezentujemy: 


Zrobione specjalnie dla Was z myślą o takich szarych dniach!


Jak widać, elementy ażuru mamy i na górze, i na dole.








Pozdrawiam Was wszystkich ciepło, nie dajcie się chłodom i słocie. 

niedziela, 11 września 2016

Drugie wcielenie pewnej kanapy

Chwilowo na tapecie znów zagościły u mnie torby. Prawdę powiedziawszy mój powrót do ich robienia został zainicjowany przez...kanapę. Tak, wiem że brzmi to dość dziwnie, dlatego też nie zdziwiłoby mnie gdyby w tym miejscu padło pytanie co ma piernik do wiatraka. Ano ma, i to dość sporo. Była sobie bowiem skórzana kanapa, właściwie dalej jest, a że wiekowa nieco z niej dama naturalnym wydawał się pomysł odświeżenia jej. Po oddaniu kanapy do zakładu tapicerskiego okazało się, że fragmenty zdjętej z niej skóry są w naprawdę świetnym stanie, a że skóra wyjątkowo porządna to pytania czy jestem w stanie coś z tego zrobić nie trzeba mi było dwa razy powtarzać. 
Takim oto sposobem w moim domu pojawiły się zwoje jasnej skóry, a ja postanowiłam wykorzystać taki materiał m.in. do zrobienia paru toreb (powstało z tego jeszcze trochę drobnicy ale o tym innym razem). Dziś mam dla Was dwie w całości wykonane ręcznie torby.

Nr. 1




Nr. 2









Można by chyba stwierdzić, że recykling nie jest mi obcy :) czy Wam także zdarza się korzystać z tak pozyskanych materiałów? 

niedziela, 10 kwietnia 2016

Na druciku plecionym

Dawno nie gościła tu biżuteria, a przecież to właśnie jej najwięcej przewija się przez moje ręce. Chcąc to nadrobić pokażę Wam dziś cztery komplety, teoretycznie odmienne a jednak mają ze sobą coś wspólnego - w każdym z nich bazą jest drut jubilerski. Poza plecionym drucikiem do wykonania kompletów wykorzystałam koraliki i kryształki wszelkiej maści, dodatkowo w dwóch kompletach pojawiła się koronka w odcieniach złota i srebra. Po świątecznych przygodach z koronką i bombkami wpadłam na pomysł wykorzystania jej również w tego typu biżuterii. Co z tego wyszło? Prezentacja wyrobów poniżej :) 


Naszyjnik, bransoletka i wisior w odcieniach różu, zieleni i srebra. 


Koronkowe: naszyjnik, bransoletka, kolczyki i wisior w odcieniach złota.


Koronkowe: naszyjnik, szeroka bransoleta i kolczyki w odcieniach srebra i bieli.  


Naszyjnik i bransoleta w tonacji czarno - białej. 

niedziela, 6 grudnia 2015

W bombce zaklęte

Jak co roku o tej porze zaczynam już czuć zbliżające się Boże Narodzenie, w związku z czym w mojej głowie rodzi się całe mnóstwo pomysłów na nowe ozdoby świąteczne. Wszędzie w pracowni walają się bombki, stroiki oraz wszelkie inne świąteczne cudeńka. W tym roku szczególnie upodobałam sobie bombki ze zdjęciem. Myślę, że stanowią one piękny prezent i zarazem wyjątkową ozdobę naszej choinki. Uśmiech obdarowanego na widok jego samego spoglądającego zza zdobionego szkiełka na pewno będzie pięknym wspomnieniem. Poniżej kilka zdjęć ozdób które ostatnio powstały w zaciszu mojej pracowni. Znaleźlibyście miejsce dla takich ozdób na swoim drzewku? :)












niedziela, 8 listopada 2015

Coś starego = coś nowego

"Nie mam co na siebie włożyć.."

Takie zdanie każda z nas wypowiada co najmniej kilka razy w tygodniu. Niestety, nie jestem wyjątkiem od tej reguły, pomimo tego że tak naprawdę ciężko jest mi cokolwiek z szafy wyciągnąć (przypomina to sklepowy koszmar kiedy to wieszak jest tak obwieszony ubraniami, że wyszarpanie właściwego rozmiaru graniczy z cudem..). Nieważne ile sukienek, bluzek czy spódnic wisi w szafie - są chwile, kiedy to wszystko po prostu przestaje nam się podobać. Co w takiej sytuacji robię ja? Przerabiam! 
Nie mówię tu oczywiście o jakichś wielkich przeróbkach, pamiętacie na pewno że maszynę staram się omijać szerokim łukiem. A to chwycę za pędzel i wyczaruję wzór na gładkiej dotąd bluzce, innym zaś razem na sukience powstaną wełniane esy-floresy. Metod jest wiele, a każda z nich da nam to, za czym tęsknimy - coś nowego w szafie! Poniżej zdjęcia moich ostatnich przeróbek. 



Zwiewna, gładka bluzka zyskała na atrakcyjności dzięki stadzie barwnych motyli.


***


Szara, luźna tunika (idealna do legginsów) wzbogacona o ciekawy wzór.


***


Baletki ślubne córki. Przed metamorfozą zupełnie gładkie - na ślub idealne, na co dzień - wysoce niepraktyczne! Odżyły dzięki kwiatowym elementom. 




***


Zwykła, czarna sukienka. Po przestudiowaniu tegorocznych trendów zdecydowałam się na frędzle i florę. 



Jak widzicie nie próżnuję! A w jaki sposób Wy radzicie sobie z nudą w szafie? Nie wierzę, że i Was nie dopada ;)