niedziela, 19 kwietnia 2015

Wiosna, ach to ty...

.. aż chciałoby się zanucić wraz z Markiem Grechutą! Czy można nie czuć radości z powodu zieleniących się trawników, drzew obsypanych delikatnymi pączkami oraz poćwierkujących wesoło ptaszków? Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrafię w takim okresie zachować kamiennej twarzy - nawet maszerując do pracy (w końcu w lżejszym płaszczyku!) uśmiecham się sama do siebie :)
Kiedy uśpiona przez zimę przyroda budzi się do życia wszystko co robię również musi być żywe. Jeśli mam na to wpływ zawsze w takim okresie tworzę rzeczy kolorowe i bogato zdobione, do stonowanych barw i wzorów powracam jedynie na zamówienie. Nie inaczej jest tym razem - umyśliłam sobie zrobienie chust idealnych do wiosennych stylizacji. Kiedy powieje cieplejszy wiatr często przerzucamy się na skóry, najczęściej czarne lub brązowe, oraz beżowe trencze. Nic dziwnego - skórzana kurteczka lub płaszcz w neutralnym odcieniu pasuje niemalże do wszystkiego i zostawia miejsce na mocne, kolorystyczne akcenty. Dla mnie idealnym wprost uzupełnieniem takiego stroju jest wielobarwna chusta owinięta wokół szyi. Poniżej znajdziecie moje ostatnie projekty dodatków przydatnych w ożywianiu wiosennych stylizacji, które często po zimie są jeszcze mało wyraziste. Wszystko standardowo malowane ręcznie specjalnymi farbami do tkanin :)




Projekt nr 1 - kwiaty.





Projekt nr 2 - barwny miszmasz. 




Projekt nr 3 - motyle.


sobota, 14 lutego 2015

Matka Boska Ostrobramska

Zasiadając do komputera doszłam do wniosku, że kolejnego postu z bombkami w tle nikt z Was już by nie przełknął, dlatego też dziś zaserwuję coś zgoła odmiennego :) bombki póki co schodzą na dalszy plan, i chociaż mam pewien pomysł z nimi związany, to tak naprawdę jest to opowieść zasługująca na oddzielny wpis. Nie wiem, czy i Wy zauważyliście u siebie coś takiego ale ja, jeśli na tapetę wezmę np. sutasz to przez jakiś czas namiętnie zajmuję się wyłącznie tą jedną techniką, ale po chwili wręcz muszę przerzucić się na coś innego. Nie inaczej jest teraz, ponieważ po całym szaleństwie świątecznym miałam ogromną potrzebę pracy nad zupełnie innymi projektami. W takich chwilach z pomocą zawsze przychodzi nowe zamówienie! Jakiś czas temu poproszono mnie o wykonanie witrażu z wizerunkiem Jezusa. Witraż powstał, zmienił właściciela i, mam nadzieję, sprawił osobie obdarowanej odrobinę radości, ja zaś dostałam "wskazówkę" jaką to techniką będę się zajmować w najbliższym czasie. Po Jezusie przyszedł więc czas na Matkę Boską Ostrobramską i to właśnie ją chcę Wam zaprezentować:



Zbliżenie na twarz:


Pogoda za oknem coraz bardziej się poprawia, może niedługo będzie już można szukać barwnych inspiracji do pracy na świeżym powietrzu! Czekam na to z utęsknieniem..

niedziela, 25 stycznia 2015

Przegląd styczniowy

Ostatnimi czasy odczuwam potrzebę rozliczania się sama ze sobą. Fakt, brzmi to trochę strasznie ale zapewniam, że nie mam w zwyczaju wymierzania sobie razów linijką w sytuacji gdy podsumowanie nie wychodzi in plus ;) w tym wszystkim chodzi bardziej o mobilizowanie samej siebie do działania. Czy i Wy czujecie czasem taka energię, dzięki której myślicie że mogłybyście góry przenosić i tworzyć, a jednocześnie pod pewnymi względami jesteście stłamszone i nie wszystko, czego chcecie udaje się Wam zrealizować? Mnie osobiście rozpiera energia twórcza, mam tysiąc pomysłów i czuję się ograniczona tu, gdzie jestem (tak, wiem - "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"..), ale z drugiej strony swego rodzaju podliczanie siebie daje mi poczucie, że jednak COŚ robię, nie trwonię czasu i mimo przeciwności losu czy złego nastroju staram się dać upust swojej fantazji i dzięki temu wprowadzać w życie swoje i innych trochę piękna...
Styczeń upłynął mi (można już chyba tak napisać?) głównie pod znakiem bombek - co z tego że już po Świętach, przecież będą następne a pomysły mogą przepaść! - ale miałam również okazję wrócić do malowania na szkle i tkaninach, a także zrobić coś nowego z czegoś starego. Efekty poniżej. 

Bombki wszelkiej maści


















Koszulka z malowanym pawiem



Coś nowego z czegoś starego - zrobiłam kiedyś z sutaszu kolczyki, do kompletu mam również naszyjnik. Wyglądały tak: 



Wszystko pięknie, było jednak jedno ALE.. kolczyki były dla mnie za ciężkie, strasznie bolały mnie uszy :(  powyższa parka przeleżała trochę czasu w szufladzie, aż ostatnio natknęłam się na nie i wpadłam na pomysł - zrobię z nich bransoletę! Jak postanowiłam, tak zrobiłam. 


W styczniu powstało jeszcze trochę przedmiotów, niestety nie zawsze robię im zdjęcia - zawsze planuję to nadrobić, a potem rzecz zmienia właściciela i na zdjęcie już za późno.. Na szczęście mam w sobie tę odrobinę dyscypliny, dzięki czemu mogę czasem podzielić się z Wami moją pracą. 
A jak u Was w nowym roku? Jest motywacja do działania czy pogoda skutecznie zabija w Was kreatywność? 

niedziela, 28 grudnia 2014

Poświąteczny post

Święta, święta i po świętach. Człowiek czeka na nie cały rok. Z niepokojem patrzy na zegarek czy aby na pewno zdąży przygotować wszystkie świąteczne potrawy, pakuje prezenty ciesząc się na myśl o radości osób, które będą je rozpakowywać i, przede wszystkim, niecierpliwi się kiedy wreszcie wspólnie z najbliższymi będzie mógł spędzić kilka spokojnych, serdecznych chwil.Czy Wam również święta mijają o wiele za szybko? I czy Wy również nie do końca wiecie, jakie są Wasze odczucia? Niby po kilku dniach folgowania sobie za stołem każdy jest trochę zmęczony (wszak w święta podobno się nie odpoczywa, prawda?), a jednak chwile spędzone z rodziną wprawiają w tak błogi nastrój, że człowiek tęskni za nimi w minutę po wyjściu ostatniego gościa.. Tego rodzaju dylemat towarzyszy mi zawsze, jednak koniec końców nawet największe zmęczenie ustępuje pola tęsknocie za minionymi dniami.
W tym roku nasza choinka przystrojona została nieco inaczej niż zwykle, ponieważ zagościły na niej koronki. Niestety, pracując nad projektami dla innych nie zdążyłam zrobić dla siebie tyle koronkowych bombek, aby wystarczyło na ubranie całej choinki, ale na szczęście przed nami cały 2015 rok na nadrobienie zaległości :) ostatnio nie było mi po drodze robienie zdjęć, ale poniżej małe świąteczne co nie co:


















A niektórzy te święta spędzili tak :) 


niedziela, 16 listopada 2014

"Wiszą bombki na choince, całe kolorowe.."

W tym roku w telewizji próżno szukać najpopularniejszej przedświątecznej reklamy, śmiało jednak możemy śpiewać z pamięci że CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA :) co prawda mamy dopiero połowę listopada, ale powolutku zaczynam wchodzić już w ten świąteczny, magiczny czas.
Okres Bożego Narodzenia to dla mnie zawsze czas pełen pracy nad przedmiotami, które wprowadzą nieco świątecznego czaru do domu. Zamykam się wtedy w pracowni lub sypialni i spędzam godziny nad stroikami, zamówieniami klientów pragnących podarować bliskim coś specjalnego, oraz oczywiście bombkami. W głowie zawsze huczą mi setki pomysłów i aż ciężko zdecydować któremu z nich należy się pierwszeństwo. Obecnie pokaźny stosik ozdobnie zapakowanych bombek czeka już na nowych właścicieli, nie byłabym jednak sobą gdybym na nim poprzestała! Nieprzerwanie do świąt zamierzam dawać upust swojej wyobraźni, tymczasem jednak podzielę się z Wami niektórymi z wykonanych niedawno bombek. Czy to malowane, czy wyklejane koralikami i kryształkami - wszystko robię ręcznie, a w pracę nad każdą z nich wkładam swoje serce. 










  
Nie mogę się już doczekać chwili, kiedy przy zgaszonym świetle będę patrzeć na kolorową, iskrzącą się światełkami choinkę...

niedziela, 19 października 2014

Déjà vu z cyklamenowym akcentem

Déjà vu. Któż z nas nie doświadczył tego uczucia przynajmniej raz w życiu? Dzisiaj serwuję je Wam ja, ponieważ poniżej przedstawię coś, co kiedyś gościło już na łamach mojego bloga. Oczywiście bezsensem byłoby pokazywać dokładnie to samo, stąd też pewne zmiany w znanym Wam już projekcie.
W tym miejscu można zapytać: po co robić dwa razy taką samą rzecz, a na dodatek pokazywać ją innym? Cóż, jeśli coś nam bardzo pasuje (a na dodatek podkradła nam to córka :) ), to dlaczegóż nie powielić projektu z niewielkimi zmianami? Jeśli wiem, że sprawdzona rzecz będzie mi dobrze służyć nie żałuję czasu na powtórki z rozrywki (niestraszne mi nawet szycie, za którym jak już wiecie nie przepadam).
Odrzucając aurę tajemniczości przedstawiam Wam siostrę "ukwieconej małej czarnej" z cyklamenowym akcentem.



Mogłabym ogłosić w tym momencie zabawę w "Znajdź 10 różnic", jednak aż tylu ich tu nie ma więc wyręczę Was :) po pierwsze powyższą sukienkę wyposażyłam w rękawki. Ponadto wzór na sukience, na pierwszy rzut oka taki sam, różni się nieco od aplikacji na pierwowzorze. W odróżnieniu od starszej wersji tu spódnica jest pofalowana oraz "podziurkowana". Na zdjęciu poniżej widać też, że tył sukienki jest dłuższy niż przód co bardzo efektownie prezentuje się na żywo.  




Po ukończeniu sukienki spojrzałam na nią krytycznym okiem  i stwierdziłam, że pomimo iż dół sukienki jest bogaty to jednak czegoś mi brak. Nie zaspokoiły mnie dziurki, fale ani bogactwo barw. Myślałam, myślałam i wymyśliłam - pasek w kolorze cyklamenu! Nawiasem mówiąc, inspiracją był w tym miejscu dla mnie element ozdobny zasłony w sypialni ;) 


Poniżej jeszcze wzór w powiększeniu - jeśli się dobrze przypatrzycie na pierwszym planie widać jedną z dziurek.


Co sądzicie o odświeżaniu starych projektów? Wracacie do rzeczy sprawdzonych, czy może  w swojej twórczości wolicie przeć do przodu nie oglądając się za siebie? 

niedziela, 12 października 2014

Powiew wiosny

Po chyba najdłuższej jak dotąd nieobecności odkurzam swój blog i powracam do Was z dobrą energią. Ostatnimi czasy tyle się w moim życiu działo, że nie mogłam znaleźć nawet chwili aby tu zajrzeć. Nie mogę niestety powiedzieć, że spotykają mnie rzeczy przyjemne, ale stawiamy im dzielnie czoła i (odpukać!) widać już światełko w tunelu, choć droga przed nami jest długa i kręta. 
Ale skończmy już te wynurzenia, nie po to tu zaglądam żeby psuć Wam humor tej niedzieli! Wręcz przeciwnie, postanowiłam nieco podkolorować rzeczywistość, bo chociaż piękne i żywe odcienie jesieni są już z nami, to dziś - przynajmniej u mnie - spowiła je szarość dnia. Moim lekarstwem na taką pogodę są barwne kwiaty przywodzące na myśl piękną i ciepłą wiosnę. Zadomowiły się na stałe na białej sukience i przy każdym otwarciu szafy roztaczają swój urok na prawo i lewo :) oto i one: 



Przed malowaniem sukienka była po prostu biała, co na dłuższą metę stało się nieco nudne. Stwierdziłyśmy z córką, że na rozkloszowanej spódnicy najlepiej będą wyglądać właśnie barwne kwiaty. Nie widać tego na zdjęciu, ale podczas chodzenia dół sukienki bardzo ładnie odbija od ciała (nie jest taki oklapnięty), dzięki czemu wzór prezentuje się jeszcze korzystniej. 




Wzór powstał jak zwykle przy wykorzystaniu specjalnych farb do tkanin, więc ani pranie ani prasowanie mu nie straszne. Poniżej fokus na kwiaty :)


Takie ubrania to mój sposób na radzenie sobie z szarzyzną za oknem oraz wszelkimi innymi problemami, czuję się w nich radosna i pełna życia. Pomimo tego, że z pewnymi rzeczami i tak nie możemy walczyć ja postanawiam przynajmniej utrudnić im odebranie mi radości z życia! Pozdrawiam Was wszystkich ciepło i życzę barwnej codzienności :)